Up

Temat, który wraca do mnie niczym bumerang. Nie tylko na każdej wyprawie, ale również kiedy jestem z nimi tu na miejscu. Wciąż trochę rozerwana między dwoma światami – moim i naszym. Kładę kolejny raz białą kartkę papieru przed sobą i wypisuję wszystkie za i przeciw kolejnej wyprawie, zadając sobie pytanie „Czy jestem egoistką ?”. Kiedy takie momenty dopadają człowieka, ciężko być twardzielem, zwłaszcza jeśli właśnie wpada jedna z nich, żeby powiedzieć „Mamo zostań”.

zdjęcie 5

                                                                                                                                                Etna, Sycylia

Każdy wyjazd, każda rozłąka jest na swój sposób ciężka. Brzmi to jakbym conajmniej pół roku siedziała poza domem 😉 a tak nie jest – do Martyny jeszcze bardzo dużo mi brakuje. Jednak każdy swoje rozłąki przeżywa na swój sposób, każdy inaczej tak naprawdę czuje. Moje pierwsze wyjazdy były fatalne pod tym względem. Pamiętam dobrze, kiedy usłyszałam od swojej własnej mamy: „Jak możesz zostawić takie małe dzieci na tak długo…” Prawda taka, że to „tak długo”, to zaledwie 2,5 tygodnia, chwila czasu by po 2 ciążach nabrać w płuca świeżego powietrza tylko dla siebie. Dziś wiem, że czas to pojęcie względne, zupełnie inaczej odczuwasz go będąc „za ścianą”, a zupełnie inaczej będąc oddalonym o tysiące kilometrów. Ważna jest komunikacja, jej jakość, częstotliwość. Faktem jest, że w tej chwili nie miałabym jeszcze odwagi wyjechać na miesiąc z domu, bo za bardzo jestem mamą, ale w teorii myślę, że schemat byłby taki sam. Pierwszy czasookres odpoczynek, drugi czasookres – tęsknota, płacz, bezsilność, złość, ostatni czasookres – tęsknota, motywacja, mobilizacja i hucząca myśl w głowie – dom.

397524_811063905667451_5749792573599106435_n                                                                                                                                Ladakh Highway, Indie

Dziś logistyka moich wypraw wygląda zupełnie inaczej niż kiedyś. Kręgosłupem jest najbliższa rodzina, która daje wsparcie, moja mama, były mąż, którzy zostają z dziewczynkami kiedy mnie nie ma. Karola i Julka bardzo czynnie towarzyszą w wyprawowych przygotowaniach – znają już naszą całą unitedową ekipę. To daje bufor bezpieczeństwa, bo wiedzą gdzie jestem i z kim, znają twarze i imiona. Rewelacyjnym rozwiązaniem zarówno dla nich jak i dla mnie stały się mapy, które rysuję z kalendarzem, by wyrywały dni , niczym w kalendarzyku bożonarodzeniowym zjada się czekoladki.

Zdarzyły się mamy, które patrzyły na mnie z politowaniem, jak ja w ogóle śmiem tak robić, że nie siedzę w domu, w kuchni… Rzeczywiście standardy w naszym domu są trochę inne,  z mojego punktu widzenia dużo ciekawsze. Bo „czym skorupka z młodu nasiąknie, tym na starość tryska…” a ja właśnie taką esencję życia chcę im zafundować, sama właśnie takiej się uczę.
Mama w ich oczach jest inna, zwariowana, ale taką chcę być ! Nie cierpię standardów.

SONY DSC

Kékes, Węgry

SONY DSC

Trasa Transfogarska, Rumunia

Na jednej z ostatnich wypraw miałam poważną chwilę słabości. Kontaktu nie miałyśmy ponad tydzień, bo nie było jak – nic tam nie działało. Nawet wycieczka do bazy wojskowej i próba skorzystania z telefonu satelitarnego skończyła się fiaskiem, bo nie było wyjścia na świat ( sieć tylko lokalna…masakra ). Przycisnęło mnie tak, że rzuciłam rower ( w sensie zostawiłam go ekipie ) wsiadłam do złapanego na stopie Kamaza, po to tylko, żeby szukać zasięgu telefonicznego gdzieś przed Upshi na trasie Ladakh Highway. Niestety nie wyszło….. Zmuszona byłam poczekać kolejne dwa dni. Takie chwile pokazują wszystko, w sensie jacy jesteśmy, co czujemy, jakie w nas jest zdeterminowanie, czy kochamy naprawdę czy tylko nam się wydaje…

Dorosłe życie to sztuka wyborów – tych łatwych i trudnych. Wyborów, które życie stawia przed nami każdego dnia, a chcąc wejść na przysłowiowy szczyt, trzeba czasem umieć zacisnąć zęby, czasem zaryzykować ale i czasem też odpuścić. Na koniec jestem przekonana, że to nie jest czysty egoizm, robię to też dla nich, żeby mogły czerpać wzorce, by kiedyś chciały sięgnąć po więcej..
Nasza definicja  „tęsknoty” zmienia cały czas znaczenie. Zarówno moja jak i ich jest dojrzalsza, z większą wyrozumiałością i miłością. I choć piszę teraz w kontekście 5 i 7-latki, dokładnie wiem o czym piszę! My jesteśmy i będziemy zawsze razem!
One bedą ze mną..

30x20(1)                                                                                                                                                                                         Taddert, Maroko

 

ABOUT THE AUTHOR

Małgorzata

    2 komentarze