Up

O MNIE

Cześć jestem Małgorzata!
Nie jest łatwo pisać o sobie , ale parę faktów musicie znać, żeby zrozumieć …

CHORWACJA, KRK

Bycie mamą….
Od 7 lat mam niebywałe szczęście realizować się w projekcie bycia rodzicem. Choć trudno tu mówić o projekcie, bo rodzicielstwo czuje się po prostu w sercu. Tak więc moje serducho oddane jest bezgranicznie dwóm fantastycznym dziewczynkom – Karolince i Julce. Myślę, że tylko ten kto posiada dzieci jest w stanie w pełni zrozumieć to uczucie, te poranki, wspólne noce, kiedy budzisz się mając bosą stópkę na swojej twarzy… Dla nich zrobiłabym wszystko, to one dają mi siłę, której nigdy wcześniej nie znałam, która pcha mnie do przodu… Dwa małe srojtki, które z dnia na dzień wiedzą więcej, potrafią więcej, zadają trudne pytania…. Wszystkim tym, którzy jeszcze tematu nie doświadczyli – gorąco polecam!

Bycie kobietą….
Nie jest łatwe w tych czasach, chyba szczególnie dla mnie, bo z zasady trudno zdefiniować prawdziwą kobietę. Zresztą pewnie każdy z Was ma swoją definicję.. Dla mnie kobieta powinna być i silna i słaba i otwarta i skryta i waleczna i bezbronna…
Pewnie dlatego trochę we mnie wojowniczki, trochę romantyczki, trochę drapieżnika i płaczka. Myślę, że skrywam wiele.
Myślę, że ciągle myślę i za dużo gadam.

Bycie liderem….
Zawodowo zawsze byłam związana z korporacjami, a że tajemnicą nie jest, że środowisko kształci naszą osobowość,
ta historia też miała na mnie wpływ. Jeśli ktoś z Was kiedykolwiek przechodził szkolenie z „Kodu kolorów” Taylora Hartmanato mój kolor czerwono – żółty powinien powiedzieć wszytko. Od siebie dodam, że bez takiego przygotowania projekt Mommy on Bike nie miał by żadnych szans. Zawsze umiałam dotrzeć tam gdzie trudno było innym, zdobyć kontakty i podpisać pożądane umowy. Realizowałam cele jeden za drugim pnąc się w biznesowych strukturach firm. Dziś wiem, że na sukces składa się wiele,
że nie możemy egoistycznie przypisywać go tylko sobie, bo praca z ludźmi, dla ludzi to jest właśnie to co przenosi góry.

Życie z pasją…. 
Mój tata, dawno temu powiedział ( wówczas w kontekście mężczyzny ). Pamiętaj córko, wybieraj z rozwagą, tak,
żeby więcej Was łączyło niż dzieliło, a pasje właśnie łączą.. Z czasem wątek rozwinął się do tego stopnia, że zaczęłam świadomie dobierać właściwych znajomych, ograniczając się tylko do takich, którym ja sama mogę dawać moją energię ale i takich,
od których mogę ją również otrzymać. Kręgów jest kilka i na ten moment dużo imion mogłabym wymieniać, zarówno w świecie zawodowym jak i prywatnym. Mam swoje sprawdzone kręgi biznesowe, rowerowe, żeglarskie, przyjacielskie i partnerskie… Wszystkim Wam i każdemu z osobna dziękuję, za nasze wspólne pasje, które budują nas każdego dnia!

Kawałek świata dla siebie….
Bez względu na to czym dla mnie był wcześniej mój mały kawałek świata, zawsze go potrzebowałam. Wiele lat poświęconym żaglom, potem kilkuletni romans z motocyklem, by w końcu pokochać rower. W definicji wyprawowej odkryłam go całkiem niedawno i chyba żałuję, że dopiero teraz ( choć podobno wszytko ma swój czas i swoje miejsce ). Zatem moja życiowa przystań – rower, mój własny porcik, kiedy czas przestaje mieć znaczenie, gdy endorfinki tak pulsują, że głowa mała.. Odchodzi zmęczenie, stres. Przychodzi uśmiech i spełnienie…całkowity i nienaruszalny – spokój.

Motywacja….
Mówi się, że zmiany przychodzą niezapowiedziane, czasem są wynikiem tragedii, a czasem też konsekwencją wszystkich wcześniej podjętych przez nas działań. Ja dodatkowo wierzę, żeby tworzyć trzeba bardzo czegoś pragnąć, trzeba to czuć, trzeba wyznaczyć sobie cel. Ja go wyznaczyłam – chcę być szczęśliwa w mojej definicji szczęścia! Chcę, żeby dziewczynki dalej z dumą mówiły o mamie, która jeździ na rowerze, pragnę by same wybrały swoją drogę w pasji i całym sercem nią podążyły. Mierzę siły na zamiary, wiem co muszę zrobić, mam przemyślany plan z dokładną datą realizacji. Cicho też pragnę pokazać światu, że po tragediach domowych świat się nie kończy, że można osiągnąć wiele, a wszystko czego pragniemy jest na wyciagnięcie ręki , wystarczy pozbyć się blokad w naszych głowach!