Up

Dziwnie jakoś, bo bez siniaków, ciuchy opięte i czyste…. Bez plecaka, kompletne minimum…
Dwa ruchy nogą i mknie przed siebie.

Trzeba umieć nad nią zapanować, trzymać w ryzach, ujarzmiać… To gdzie ten fan ? No właśnie…..

Trochę trwało zanim zrozumiałam na czym ta zabawa polega, bo zawsze las, zawsze błoto, zawsze pokancerowana … Jakoś nie przemawiał do mnie lansik szosowy…  A tu niespodzianka 😉

Pędzi wariatka
Zgrałyśmy się charakterologicznie 😉  po prostu gnamy przed siebie.  Godzina treningu to średnio 30km na liczniku czyli w 5h jestem w rodzinnym domu na obiedzie i mam jeszcze czas na powrót do Warszawy przed zmrokiem. Dla maniaków Stravy czy Endomondo idealne rozwiązanie do szybkiego bicia rekordów w dystansach.

Dobra do miasta
Dobra bo zwinna. Fakt, że przy okazji trzeba nieźle się napocić uciekając przed zdradliwymi koleinami, ale przy jeździe w korkach zdecydowanie lepiej sobie radzi niż rower górski. Prawa, lewa, skręt i już jest się pierwszym na skrzyżowaniu.

Bez zbędnego bagażu
Wreszcie wolność dla pleców. Lekkość nabiera zupełnie innego znaczenia. Zupełnie nie wiedziałam, że tak można. Tylko z telefonem i kartą w kieszeni…

Czysta przez cały rok
Na deszcz raczej się nie nadaje, błocisko odpada zupełnie, a w zimę wstawiona na trenażer…. Nawet gdyby  się bardzo postarać, możliwości na upapranie sprzętu są znikome 😉

Jest po prostu seksowna
I tu jest punkt, który tygryski lubią najbardziej. Wyrzeźbione męskie łydki, kształtny kobiecy tyłek, połączenie opalonego ciała z opiętym strojem rowerowym… a wszystko zespolone ze smukłą sylwetką delikatnej szosy… Nie ma co – robi robotę ;)))
Szkoda, że takich widoków nadal w Polsce mało……

 


ABOUT THE AUTHOR

Małgorzata